Kalejdoskop

To było prawie cztery lata temu…

Pewne wspomnienia się zacierają, a inne pozostają wciąż żywe. Niektóre próbowałam wyprzeć z pamięci. I choć czasem wydaje się, że tak się stało, to jednak są we mnie schowane głęboko.

To było prawie cztery lata temu.

Niedziela. Piękne słońce.

Gorące kakao.

Moja dłoń w Jego dłoni.

Rozmawiamy. Milczymy. 

Poobijani. Potłuczeni. W oczach łzy.

Jesteśmy razem. Nadal.

Bóg postawił nas wtedy nad przepaścią i dał wybór:

albo robimy krok w przód – dalej tą samą drogą

albo robimy krok w tył – cofamy się, wybieramy inną drogę zaczynamy od początku.

Żadna z tych dróg nie była pewna.

Nie wiedzieliśmy co będzie na końcu.

Ale zdecydowaliśmy.

Zrobiliśmy krok wstecz.

Daliśmy sobie czas. Sporo tego czasu sobie daliśmy.

Wybraliśmy nową drogę. Nie łatwiejszą, nie lepszą. Inną.

Droga ta pełna była zakrętów i różnych emocji. To był sprawdzian nas jako małżeństwa. To był czas na uświadomienie sobie czego tak naprawdę chcemy.

To siedząc w pokoju pani psycholog w Ośrodku Adopcyjnym, patrząc na mojego Męża miałam łzy w oczach, a w myślach dziękowałam Bogu, że z takim mężczyzną mnie połączył.

I teraz czujemy, że wybraliśmy dobrze. Wspólnie dokonaliśmy wyboru.

Przez 9 lat mojego małżeństwa (i 14 lat związku) ani razu nie pojawiła się w mojej głowie wątpliwość, czy dobrze wybrałam.

I trzy dni temu była niedziela.

Piękne słońce.

Gorące kakao.

Moja dłoń w Jego dłoni.

Rozmawiamy. 

Uśmiechamy się.

Jesteśmy razem. Nadal.

Szczęśliwi.

#celebrujemymiłość codziennie od tylu już lat. Drobne gesty. Pomoc. Okazywanie troski. Kubek herbaty po ciężkim dniu. Kanapki do pracy. Wspólne oglądanie serialu. Wspólny spacer. Randka z Mężem.

Dbanie o siebie nawzajem. Dbanie o swój związek. Staranie się o siebie codziennie.

Warto o tym pamiętać. Tym bardziej w Tygodniu Małżeństwa.