Aga to czyta

Jesienne wieczory z książką pod kocykiem

Lubię długie jesienne (i zimowe) wieczory. Lubię usiąść z książką, otulić się kocem i popijać ulubioną herbatę z goździkami. Przenoszę się wtedy do zupełnie innego świata.

I dziś chciałabym – w ramach akcji #zksiążkąpodkocykiem, której organizatorem jest Magda – razem z Beatą i Kasią zaprosić Was do przeczytania trzech książek, dzięki którym miło spędzicie jesienne wieczory. Myślę, że każdy wśród tych propozycji znajdzie coś dla siebie.

Książka o miłości, o realiach Polski Ludowej i o walce z przeciwnościami losu. Główna bohaterka będzie musiała stoczyć bój o swoje szczęście. Tylko czy uda się wygrać?

Temat ojca Alicji nie był nigdy poruszany w domu. Od zawsze był nieobecny w jej życiu i tak zostało, aż do czasu, kiedy kobieta zagłębia się w lekturę listów przesyłanych przez niejakiego Sylwestra do swojej mamy Julii. Czy to właśnie on jest jej ojcem?

Współczesność przeplata się tu  z czasami młodości Julii, które przypadły na lata 70te. Alicja próbuje poukładać życie po śmierci męża i mamy. Pomiędzy codziennością, remontem łazienki i odwiedzinami koleżanki Danki, czyta listy.

Julia, przyszła studentka polonistyki korzysta z wakacji. Wyjeżdża w góry. Tam wpada w tarapaty i z opresji ratuje ją pewny siebie, nieco starszy blondyn. Po powrocie do Krakowa przyjaciółka Ewa próbuje umówić ją z Sylwestrem, jednak Julia nie chce,  żeby cokolwiek, a dokładniej ktokolwiek przypominał jej o dniu, w którym mogła stracić życie.

Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem zawsze. Julia zupełnie przypadkiem trafia na Sylwka na jednym z krakowskich osiedli. Po kilku niezbyt przypadkowych (bo ustawionych przez Ewkę) spotkaniach Julka przestaje udawać, że Sylwek jest jej zupełnie obojętny. O ich spotkaniach bardzo szybko dowiaduje się mama chłopaka, która jako hrabina z wyższych sfer nie życzy sobie, aby jej syn spotykał się z tak zwyczajną i niską pochodzeniem dziewczyną. Rodzice Julii, a przede wszystkim ojciec, także zabraniają spotykać się z leniem i synem ludzi, którzy wysoko zadzierają nosa.

Młodzi spotykają się więc po kryjomu. Liściki przekazywane przez dozorczynię, ukradkowe spotkania i zawsze zbyt krótkie chwile razem. Ich miłość kwitnie na przekór rodzinie. Niestety realia Polski Ludowej także nie są sprzyjającymi okolicznościami. Żydzi coraz bardziej szykanowani przez polskie społeczeństwo są zmuszeni do opuszczenia kraju. Wtedy właśnie chłopak dowiaduje się, że jego ojciec także jest pochodzenia żydowskiego i jego rodzice podejmują decyzję o wyjeździe do Francji.

Czy to koniec miłości Julii i Sylwestra? Czy to na pewno ten mężczyzna jest ojcem Alicji? Jakie były ich dalsze losy?

„Sekrety Julii” wyróżnia się na tle innych książek obyczajowych, które ostatnio czytałam. Kreatywnie poprowadzona akcja już na samym początku pozwala czytelnikowi przewidzieć, że miłość Julii i ojca Alicji nie zakończyła się szczęśliwie, gdyż kobieta nigdy nie dowiedziała się kto nim jest. Jednak autorka umiejętnie buduje napięcie, zostawia ciągle otwarte pytanie, na które Alicja i czytelnik poszukują odpowiedzi. Czytając brniemy w intrygującą fabułę z nadzieją, że pomimo przeciwnościom, wszystko się dobrze skończy.

„Sekrety Julii” to historia pełna tajemnic, uczuć i ciągłej walki o szczęście, na przekór wszystkiemu i wszystkim. Pokazuje realia Polski na przełomie lat 60 i 70. I porusza temat najważniejszego w życiu wyboru, przed którym nikt z nas nie chciałby się znaleźć, a przed jakim czasami stawia nas życie.

Serdecznie polecam, nie rozczarujecie się. Idealna do lektury pod kocykiem 😉

Beata , www.missb.pl

To był jeden z tych poranków, których się nie zapomina. Drewniany domek niedaleko Baligrodu (Bieszczady), mgła, kubek gorącej herbaty w dłoniach i cisza przerwana nagle przez wycie wilka. Pierwsze takie doświadczenie w życiu. Przejmujące, pełne emocji, tajemnicze. Doświadczenie, które obudziło we mnie chęć poznania wilków – ich codzienności, sposobów przetrwania, funkcjonowania w lesie, budowania życia rodzinnego.

Moja biblioteczka zaczęła się powiększać. Pojawiły się w niej publikacje popularnonaukowe oraz czasopisma przyrodnicze. Na YT odkryłam kanał pana Marcina Kostrzyńskiego Marcin z Lasu Kostrzyński, a po kilku obejrzanych wspólnie z dziećmi filmikach, stałam się posiadaczką książki „Gawędy o wilkach i innych zwierzętach”.

I to był strzał w dziesiątkę. Książka pana Marcina Kostrzyńskiego to znakomita lekcja przyrody, podczas której ogromny szacunek do zwierząt łączy się z teoretyczną i praktyczną wiedzą autora. Oparta na historiach z życia zwierzęcych bohaterów i szczegółowych obserwacjach przenosi nas do świata byłego myśliwego, który postanowił zamienić strzelbę na aparat fotograficzny i uświadamiać ludziom, jak ważne jest dbanie o las i jego mieszkańców.

Książkę rozpoczyna słynna historia Mikołaja. Wilka potrąconego przez samochód, uratowanego dzięki wspólnej akcji pana Marcina i zespołów z Bielska Białej, Głuszynka oraz lekarzy z Ośrodka Napromek. Po dojściu do pełnego zdrowia wilk został wypuszczony na wolność. Dziś wiemy, że ta historia miała niestety smutny finał. W sierpniu Mikołaj został zastrzelony na polu otoczonym ambonami myśliwskimi*. Później poznajemy Hardą – wilczycę najprawdopodobniej wychowywaną wśród ludzi, nauczoną chodzenia na smyczy, oswojoną. Tym samym jednak, jak zauważa Pan Marcin, pozbawioną dzieciństwa, wolności oraz odkrywania świata wraz ze swoją wilczą rodziną.

Nie tylko o wilkach snuje gawędy autor książki. Na kolejnych stronach przedstawia czytelnikom małe pasiaczki, w tym niezwykłego dziczka Brzusia, który cierpiał na dolegliwości żołądkowe i wymagał masowania. Opowiada o łani Ślicznotce, jeleniach, danielach i łosiach. Wspomina trzy wiewiórki, które za dziuplę uznały bęben pralki, a otwarta lodówka stanowiła dla nich przyczynę do kradzieży pożywienia. Dzięki panu Marcinowi poznajemy m.in. żyjące na lotnisku susły, urodzone w kwietniu małe wilczki i niezwykłą babcię wilczycę. To jednak nie wszystko. Z pokorą i skromnością pan Marcin opisuje również swoją historię. Nie ukrywa ciemnej strony własnego życia, opowiada o strachu przed wilkami, który wpajano mu w dzieciństwie, o bezkrytycznej wierze w słowa innych. Pisze o tym, jak ukształtował i kształtuje go las, o zmianach, jakie nadeszły, gdy przyszło zrozumienie, że przyrodę trzeba cenić i szanować.

„Gawędy o wilkach i innych zwierzętach” to książka pełna miłości do natury, napisana z potrzeby serca i niezwykle emocjonalna. Wartościowa, dzięki twórcy, który nie tylko przedstawia prawdziwe wydarzenia i prawdziwych bohaterów, ale również całą swoją działalnością podkreśla, jak ważna powinna być w życiu człowieka ochrona zwierząt. I tak sobie myślę. Kiedy ja proponuję książkę pana Marcina w ramach kampanii „Z książką pod kocykiem” sam autor na pewno nie siedzi pod kocykiem. Przecież jest tyle do zrobienia. Trzeba uzupełnić karmniki dla ptaków, zadbać o posiłki dla dzików, przygotować sprzęt do nagrywania, zebrać materiał do filmów…

Po to, by uświadamiać i uczyć.
Po to, by ukazywać to, co prawdziwe i niedoceniane.
Po to, by zapobiegać niewłaściwemu traktowaniu zwierząt.

*W roku 1995 wilki zostały objęte ochroną w części Polski, a od 1998 są chronione w całym kraju. Wilki objęte są ochroną ścisłą, tzn. że zabronione jest ich zabijanie, okaleczanie, chwytanie, przetrzymywanie, niszczenie nor i wybieranie z nich szczeniąt, a także przechowywanie i sprzedaż skór i innych fragmentów martwych osobników, bez odpowiedniego zezwolenia.

Kasia, https://mapaedukacji.pl; https://katarzynaberska.pl

Są takie dni kiedy szukam książek, które mogą poprawić nastrój, ale i wzruszyć. Takimi są książki autorstwa Magdaleny Witkiewicz. Tym razem sięgnęłam po powieść – “Pracownia dobrych myśli”. Sam tytuł wywołał u mnie uśmiech na twarzy…a potem było tylko lepiej.

Przenosimy się do Miasteczka do kamienicy przy ulicy Przytulnej 26. Lata temu mieściła się w niej krawiecka Pracownia Dobrych Myśli babci Pelaglii. Kobieta słynęła z tego, że szyła rzeczy tylko dla dobrych ludzi. Mówiono też, że panna młoda, która w dniu ślubu miała na sobie suknię uszytą przez Pelaglię wiodła później szczęśliwe życie.

Po śmierci założycielki pracowni (mówiono, że wskutek klątwy babci Pelaglii) mieściły się na parterze kamienicy mało romantyczne zakłady – sklep z trumnami, sklep z częściami do szamb i betoniarek.

Mieszkańcy kamienicy różnią się od siebie i dla siebie zupełnie obcy. Powoli zaczyna się to zmieniać, gdy do kamienicy wprowadza się Giga, która nawiązuje bliższą znajomość ze starszą panią, która ogląda telewizję, czyta gazety i nie lubi kłopotów.

Złą passe przerywa Florian, wnuk Pelagii, otwierając kwiaciarnię pod szyldem Pracowni dobrych myśli. Do kwiaciarni zaczynają zaglądać pozostali mieszkańcy kamienicy. Dzięki temu powstają nowe przyjaźnie.

Jeśli chcecie poznać Gigę, Floriana, Grażynę – artystkę, Ewę, która próbuje zacząć żyć na nowo oraz pozostałych bohaterów – sięgnijcie po “Pracownię dobrych myśli”.

Trzy powody, dla których warto przeczytać “Pracownię dobrych myśli”:

  • duża dawka dobrego humoru,
  • książka napisana jest lekko, z przymrużeniem oka, ale i ogromną wrażliwością,
  • to historia o miłości, przyjaźni i poszukiwaniu szczęścia.

 “Pracownia dobrych myśli” to ciepła historia, która pokazuje, że nigdy nie jest za późno, żeby zacząć żyć, realizować swoje plany i być szczęśliwym.

Polecam! 🙂