Kalejdoskop

#RÓWNOWAŻĘ – dbam o siebie na co dzień

W codziennym zabieganiu tak trudno nie zapomnieć o sobie. Dbanie o siebie często schodzi na drugi plan, bo najpierw obowiązki, kolejne zadania z listy do zrobienia. Łatwo się w takiej gonitwie pogubić i stracić z oczu to, co ważne. Każdy z nas jest ważny. Zadbanie o siebie powinno być dla nas priorytetem. Kto inny ma w końcu zadbać o nas jeśli nie my sami?

Dziś chciałabym podzielić się z Wami moimi prostymi sposobami na to, jak zadbać o siebie na co dzień.

Mam poranną i wieczorną rutynę

Choć lubię spontaniczność to jednak poranki wolę mieć przewidywalne. Nie muszę od rana myśleć o tym, co po kolei mam zrobić. A jak wiadomo – zaspany człowiek myśli wolniej. 😉

Zaraz po tym, jak zadzwoni budzik i wstanę z łóżka, kieruję swoje kroki w stronę kuchni. W zależności od dnia robię sobie kawę lub herbatę i idę wziąć prysznic. Potem szybki makijaż, wysuszenie włosów, ubranie się. Przychodzi pora na śniadanie. Zazwyczaj zanim wyjdę na autobus mam jeszcze czas na przeczytaniu kilku stron książki. Dzięki porannej rutynie mogę spokojnie zacząć dzień.

Wieczorem lubię przygotować się na następny dzień. Przygotowuję sobie ubranie i jedzenie do pracy. Ogarniam mieszkanie. Później prysznic i czas dla mnie. Książka, serial, rozmowa z mężem. Zależy to od dnia, nastroju. Staram się też jak najwcześniej odłożyć telefon i być offline (choć jak wiadomo nie zawsze udaje mi się to zrobić, ale pracuję nad tym). Ostatnio staram się zasypiać o w miarę stałej porze (niż zarywać noce), dzięki czemu dużo łatwiej mi się wstaje.

Tryb praca zamieniam na tryb dom

Po powrocie z pracy lubię wziąć prysznic. Mam poczucie, że dzięki temu zmywam z siebie cały dzień i stres. Potem przebrana w wygodne ubranie mogę zacząć swoje popołudnie w domu. Wspólny obiad. Rozmowa o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia. Domowe obowiązki. Tryb pracy zamieniam na tryb dom.

Spaceruję

Jeśli tylko pogoda dopisuje lubię po pracy zrobić sobie choć krótki spacer. Dzięki temu po całym dniu za biurkiem zapewniam sobie dawkę ruchu i dotleniam się. Mogę wziąć głęboki oddech. To także jeden z moich sposobów na odstresowanie “tu i teraz”. O pozostałych możecie przeczytać TUTAJ.

Odpuszczam sobie

Nauczyłam się sobie odpuszczać. Nie muszę w końcu wszystkiego. Często nie ogarniam wszystkiego, bo przecież nie muszę tego robić. Wyjście z pewnych schematów zajęło mi sporo czasu, ale było warto. Pozwalam sobie na odpoczynek, nicnierobienie. Chcę mieć czas dla siebie, dla rodziny. Czas na życie tu i teraz.

Mówię “nie”

Nauczyłam się mówić “nie”. To nie było łatwe, bo miałam zawsze poczucie, że może kogoś zawiodę. Zrozumiałam jednak, że ciągłe mówienie innym “tak” kosztem siebie, przynosi za dużo strat. A przecież muszę zadbać o siebie, o swoje zdrowie. Zauważyłam, że jeśli tego nie robię to mój organizm szybko upomina się o swoje.

Te z pozoru drobne rzeczy, które robię codziennie, aby zadbać o siebie, ładują moje akumulatory. Oczywiście wszystko dopasowuję do momentu, w którym jestem. Wiele razy nadal zdarza mi się mówić “tak” kiedy wolałabym powiedzieć “nie”, wymagać od siebie za dużo, porzucać poranną i wieczorną rutynę itp. Staram się jednak pamiętać po co, to wszystko chcę robić. Nawet nie tyle muszę co chcę.

Chcę zadbać o siebie, bo w końcu kto inny ma to zrobić, jak nie ja sama.

A Wy jak dbacie o siebie na co dzień?

Wpis powstał w ramach kampanii społecznej #RÓWNOWAŻĘ, której autorką jest Kamila Paszelke, autorka bloga UWAŻNIEJ.pl.

W ramach profilaktyki higieny umysłu Kamila ogłosiła PAŹDZIERNIK – MIESIĄCEM DBANIA O SIEBIE. Warto pamiętać, jak ważne jest zadbanie o siebie, świadome równoważenie tego, czego doświadczamy na co dzień, wyznaczanie własnych granic i wewnętrzna zgoda na doświadczanie oraz akceptowanie trudnych emocji.