wizyta-w-domu
Kalejdoskop

Wizyta w domu – jeden z elementów procedury adopcyjnej

Procedura adopcyjna to nie tylko spotkania w Ośrodku Adopcyjnym. Jednym z jej etapów/elementów jest także wizyta pracowników Ośrodka domu kandydatów na rodziców adopcyjnych. W zależności od Ośrodka wizyta taka może odbyć się na różnym etapie. 

Wizyta w domu – jeden z elementów procedury adopcyjnej

W naszym przypadku wizyta w domu odbyła się między spotkaniami indywidualnymi z psychologiem i pedagogiem.

Grudzień 2018. Ustalamy na jednym ze spotkań, że Pani psycholog odwiedzi nas 14 grudnia. Co ciekawe dokładnie w 9 rocznicę naszych zaręczyn. 😉

Czy się stresowaliśmy? No pewnie. Każdy przecież chce zrobić dobre wrażenie, prawda?

Było więc sprzątanie mieszkania. Swoją drogą był to okres przedświąteczny, więc większe porządki mieliśmy już z głowy. Staraliśmy się jednak nie popaść w skrajność, bo jakaś pokusa pochowania tego i owego była. 🙂

W końcu jednak postanowiliśmy, że podejdziemy do tego w miarę na spokojnie (myśl o malowaniu ścian, zmianie mebli się pojawiła ;)). Myślałam nad upieczeniem ciasta, ale jednak zdecydowałam się na zakup ciasta w cukierni. Stwierdziłam, że nie chcę się dodatkowo stresować tym, czy ciasto się uda czy nie.

W domu odwiedzić miała nas Pani Psycholog, z którą spotykaliśmy się już w Ośrodku. Wiedzieliśmy więc kto do nas przyjdzie. I pewnie to także miało wpływ na przebieg wizyty.

Pani Psycholog obejrzała nasze mieszkanie, popytała o osiedle, sąsiadów. Potem była już taka luźna rozmowa przy ciachu i kawie. Było naprawdę sympatycznie. Stres opadł.

Wiem, że często w trakcie takich spotkań wypełniane są przez pracownika Ośrodka różne dokumenty/ankiety. Często przychodzi osoba, z którą para wcześniej się nie spotykała.

Tak naprawdę – co Ośrodek to trochę inne zasady, inna praktyka.

My ten dzień wspominamy dobrze. Tak, nie ma się czym stresować, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że tego stresu nie da się często uniknąć. Zresztą cała procedura to często wiele stresujących momentów. Jednak patrząc na niektóre z nich z perspektywy czasu, nie wydają się już być tak “straszne” jak widziało się je wtedy.