Po kilku dniach bycia prawie w 100% offline wracam do aktywności. Energii mam pod dostatkiem. W głowie dużo planów, które trzeba będzie uporządkować na papierze. Przede mną perspektywa trzech miesięcy pracy przed wrześniowym urlopem w Zakopanem.

A wolne letnie weekendy będą okazją do wypadów za miasto, odwiedzania miejsc znanych i nieznanych. Spacery, rower – jak najwięcej czasu na podwórku, żeby łapać promienie słoneczne.

Dziś obudziłam się z myślą – jest dobrze.

Inspiracji nie brakuje tylko z weną na pisanie kiepsko, ale nie zmuszam się. Nic na siłę. Wyszłam z założenia, że to co robię ma być przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem. I tego się trzymam.

Aczkolwiek choć trochę weny mogłoby się już u mnie pojawić – nie mam nic przeciwko.

A jak z weną u Ciebie?

 

pozdrawiam-agnieszka