Maj od kilku lat był dla mnie miesiącem trudnym, w którym miałam pod górkę. Rok temu czułam się jak w jakimś kołowrotku. Robiłam krok w przód, żeby zrobić potem dwa kroki w tył. Powoli miałam dość i zaczynałam myśleć o postawieniu granicy.

Wędrówki po lekarzach. Kolejne badania i leki. 6 lat. Kawał czasu. Dużo rozmawialiśmy i można powiedzieć, że ustaliliśmy pewien punkt końcowy. Rok 2018. Moje 30-ste urodziny.

Koniec jednej drogi.

Początek kolejnej.

Ten maj jest inny niż poprzednie

To była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Nie żałuję. Spokój jaki teraz we mnie jest… Nie zamieniłabym tego i tym razem czasu nie chciałabym cofnąć i zmieniać decyzji, przesuwać granicy.

Jest dobrze. Lepiej niż było. Dziś już nie czuję się jak w kołowrotku. Nie ma ostrego zakrętu. Droga się wyprostowała, a ja mam poczucie, że w końcu trafiliśmy na właściwą i to nią chcemy podążać.

 

pozdrawiam-agnieszka