Taki paradoks. Życzenia życzeniami, a życie życiem. Kiedy więc jednego dnia wszystko jest dobrze, a kolejnego budzisz się już z uczuciem “żyletek w gadle” i bólem całego ciała, myślisz sobie – “nie, no niemożliwe”. A jednak…

Tak było i u mnie.

Tak bardzo życzyłam sobie zdrowia, że się pochorowałam

 

Ale jak to mówią – nie ma tego złego… Organizm sam upomniał się o zwolnienie tempa i odpoczynek. W sumie łatwo mi terat o tym mówić, ale czekając w weekend na wizytę u lekarza i antybiotyk (wiedziałam już, że to angina i bez antybiotyku ani rusz) wcale nie było mi do śmiechu. Tak naprawdę pierwszy raz od niepamiętnych czasów nie mogłam się doczekać końca weekendu.

Na szczęście leki szybko podziałały, a ja wracam do formy.

I mam nadzieję, naprawdę mam nadzieję, że teraz już będę zdrowa. Tak jak sobie tego życzyłam.

Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie 🙂

 

pozdrawiam-agnieszka